Cześć wszystkim. To ja. Zwę się Queen_of_Lothlorien i zaczynam pisać bloga o moim ulubionym bohaterze z Hobbita. Szukałam blogów o tej tematyce, ale na razie nie zauważyłam nic ciekawego, więc jakby coś to proszę o wpisywanie się w komentarzach. Przesyłam wam linka do piosenki której słucham w kółko, i w kółko przy pisaniu tych fragmentów : https://www.youtube.com/watch?v=rtOvBOTyX00 Miłego czytania życzę i proszę o komentarze. Pozdro, wasza Queen :-)
Rozdział 1
Thranduil, król leśnych elfów z mrocznej puszczy, był niezwykle przystojnym mężczyzną. Odziany w długie, srebrne szaty, przechadzał się po swoim królestwie.
Często tu bywał. Jako że ledwo objął tron, było to do niego nieco przytłaczające. Nie lubił siedzieć w miejscu, podczas gdy inni walczyli z siłami zła. Nie spodziewał się, że wszystko się zmieni. Nawet na myśl mu to nie przyszło. Z rutynowych rozmyślań wyrwał go głos jego przyjaciela i naczelnego dowódcy straży - Quenera :
- Thranduil !!! Thran ... gdzie ty jesteś ? Do najjaśniejszej gwiazdy ... Thran !
Młody król roześmiał się na głos swoim dźwięcznym śmiechem. Quener był strasznie niecierpliwy i ciągle mu się gdzieś spieszyło.
- Tu jestem Quen. Coś się ...
- Stary, normalnie wszędzie cie szukam !!! - Tak Quener był dość specyficznym elfem ... nawet bardzo.
- No to powiesz mi wreszcie ...
- Słuchaj. Patrolowałem z Allerą i Silvą zachodnie krańce królestwa i natknąłem się tam na nieprzytomną dziewczynę. Normalnie cudo, mówię ci. Ludzka kobieta, ale piękniejsza nawet od blasku gwiazd i nieśmiertelnych krain. Odziana była w jakąś czarną suknię. Wyglądała niesamowicie.
( Oto i suknia )
- Kobieta ? W lesie ? No ... no i co z nią zrobiliście ?
- No jak to co ? Wzięliśmy ją do pałacu, a tam ...
- Quen, czyś ty oszalał ? Jak mogłeś ją tam zanieść ? Nie wydaje ci się to nawet odrobinę podejrzane ? Tak ciut, ciut. Nieprzytomna i niezwykle piękna kobieta leży sobie w LESIE, w czarnej SUKNI . Nie pomyślałeś może, że jest niebezpieczna ? Że ona CHCE się dostać do środka ?
- Thranduil, ona była blada jak ściana, cała poobijana, na twarzy miała zaschniętą krew i ledwo co oddychała. Co ty byś zrobił na moim miejscu ?
- Teraz to już nieważne. Prowadź.
Quener kiwnął tylko głową i ruszył w stronę twierdzy leśnego króla.
***
Cerice otworzyła niepewnie oczy. Pomieszczenie w którym się znajdowała było niezwykle jasne i piękne. "To zapewne pokój jakiegoś elfa...lub elfki ... zresztą nieważne" pomyślała. Wolała raczej zastanowić jak się tu znalazła. Pamiętała tylko gniew ojca za jakieś źle wykonane zadanie, a potem straszny ból. "Ukarał mnie. Musiał kazać swoim sługom mnie tu zawlec ... ale tu to... gdzie ?"
Powoli zaczęła ruszać głową, ale stwierdziła, że zbyt dużo bólu ją to kosztuje. Nagle nad swoim uchem usłyszała jakiś miły głos :
- Ćśśśśśś, no już, nie ruszaj się za bardzo, bo muszę ci teraz uleczyć rany.
- K...kim jesteś ?
- Nazywam się Silva. Silva Moonstone. A ty ? Jak się nazywasz ?
- Cerice Tenebris. Słuchaj... bo widzisz ...
- Tak ?
- Och... ja nie wiem do końca gdzie jestem.
- No tak... Znajdujemy się właśnie w Mrocznej Puszczy, w zamku naszego króla ...
Silva nie zdążyła dokończyć, ponieważ przerwał jej huk spowodowany gwałtowny otwarciem drzwi.
- Co na gwiazdę...
- Odsuń się Silva.
- Thranduilu, nie sądzę by to był dobry pomysł. Muszę opatrzyć jej rany, więc proszę uspokój się i mów o co chodzi.
Cerice serce zabiło mocniej, gdy ich oczy się napotkały. Jego - stalowoszare, zimne jak lód, i jej, w kolorze głębi oceanu.Spogłądał na nią z jakąś dziwną troską i ciekawością.
- Silvo, ja ją opatrzę. Wyjdź proszę.
- Dobra, dobra, ale tylko z jednego powodu, i ty już dobrze wiesz jakiego.
Gdy Sil wyszła, młody władca usiadł na krześle i zaczął opatrywać rany dziewczyny.
- Jak ci na imię ?
- Jestem Cerice. A ty Thranduil, prawda ?
- Tak. Powiedz mi Cerice, skąd pochodzisz.
- Mieszkałam z matką w małej wiosce, niedaleko Helmowego Jaru, ale po napadzie barbarzyńców i śmierci matki, ojciec zabrał mnie w góry i tam się osiedliliśmy z poddanymi ojca.
- Czyli jesteś wysoko postawiona ...
- Można by tak powiedzieć. A ty ... ?
-Ja jestem tu królem. Ale dla ciebie będę przyjacielem, co ty na to ? - uśmiechnął się tak uroczo, że nie miała serca odmówić.
- Z wielką przyjemnością się z tobą zaprzyjaźnię Thranduilu.
- Odpowiesz może na jedno małe pytanko ?
-Pewnie. - odparła z uśmiechem, równie pięknym, co ten, którym przed chwilą uraczył ją mężczyzna.
- Co tu robisz ? Rohan znajduje się daleko stąd, a mój przyjaciel Quener, jego siostra Allera i Silva, którą przed chwilą poznałaś znaleźli cię poranioną w lesie.
- Ojciec się na mnie zdenerwował. Tak mnie każe. Ból, potem jego sługusy mnie wloką gdzieś, gdzie nikt nie powinien mnie znaleźć, a gdy się obudzę muszę sama się opatrzyć i wrócić do domu bez marudzenia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz