wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 3

Witam wszystkich ! Oto rozdział numer 3. Cieszmy się i radujmy, bo w takim tempie, w czerwcu będzie już rozdział 50.  Pozdrawiam, Queen.

Rozdział 3

Zbliżył swoją twarz do niej. Musnął jej usta swoimi, lecz nagle dziewczyna odsunęła się od niego i szybko wyszła. Nie mogła. To było dla niego zbyt niebezpieczne. Czuła do niego coś więcej, ale to było zakazane. Sprowadziłaby tu tylko śmierć i cierpienie. Mimo wszystko nie była egoistką. Ale nie może pokazać słabości. W przedsionku jego komnat było duże okno. Postanowiła przy nim poczekać na niego. Po jakimś czasie usłyszała jak drzwi komnat się otwierają. Nie odwróciła się. Wiedziała kto to. 
- Cerice, ja... ja nie chciałem żeby to tak wyszło. Przepraszam.
- Nie masz za co mnie przepraszać. To nie twoja wina.
- Właśnie że moja. Nie umiem tego zrozumieć. Podobam się większości elfek w królestwie, ale zawsze uważałem, że żadna z nich nie jest godna mojej uwagi, pomimo swojej pozycji. Olewałam je. Ale teraz, ja.. nie potrafię określić tego uczucia. Znamy się zaledwie jakieś trzy tygodnie, a czuję, jakbyśmy się znali całe życie...
- No cóż, mieliśmy czas na rozmowy.
- Wiesz że to nie o to mi chodzi. Zależy mi na tobie Cerice. Zależy jak na nikim innym.
- Mnie również zależy - rzekła, odwracając się do niego - zależy ci na przyjaciołach, na królestwie, tak mocno jak na mnie ?
- No tak, ale co to ma wspólnego z..
- Tak będzie dla was wszystkich bezpieczniej - Cerice nie kryła już łez - Jeżeli ON się o tym dowie, zabije was. 
- Nikt się nie dowie, nawet Quen. Mogę ci to obiecać.
- ON się dowie, wie wszystko.
- Jaki ON ?
- Mój ojciec.
- Jest aż tak wszechmogący, że dowie się o wszystkim, co się tu dzieje i zniszczy moje królestwo, które nigdy nie zostało zdobyte, ani pokonane ?
- Jak się dowie, to tak.
- Chyba tylko sam Sauron, we własnej osobie mógłby mnie pokonać w walce.
Cerice roześmiała się na te słowa.
- Chciałbyś wiedzieć, jak bardzo w tej chwili masz rację. Sauron jest moim ojcem.
W  Thranduilu coś pękło. Jedyna dziewczyna, którą bezwarunkowo pokochał, była córką jego największego wroga.
- Teraz już odpuść Thran, dla dobra swoich ludzi.
Zastanowił się nad jej słowami. Może i sprowadzi zagładę na królestwo, ale nie miał wyjścia. Jeżeli ona odejdzie, to już nic nie będzie na tyle ważne by wszystko poświęcić. A tak się składa, że on nie liczy się z niczyim zdaniem. W końcu jest królem i zawsze dostaje to, czego chce.
- Nie obchodzi mnie czyją córką jesteś - zaczął delikatnie - liczysz się dla mnie tylko ty, bez ciebie nie dam rady.
Zobaczył jak w oczach dziewczyny błyszczą łzy wzruszenia. Podszedł do niej po czym przytulił ją mocno. Już mu się nie wyrwie. Ale ona nawet nie miała zamiaru uciekać. Wreszcie znalazła kogoś, godnego jej miłości. Spojrzała na niego, lekko podnosząc głowę do góry. Pochylił się nad nią delikatnie i pocałował ją. Tym razem oddała pocałunek. Otworzyła delikatnie usta, ustępując drogę jego językowi, który wykorzystał sytuację i wślizgnął się do środka. Nagle ich czynność przerwało otwarcie się drzwi.
- Hej idziecie ? - spytała Allera.
- Tak, już idziemy. - odparła Cerice, która podeszła w stronę drzwi i wyszła. Po chwili poczuła, jak ktoś idzie obok niej. Doszli do przyjaciół i razem poszli zwiedzać Mirkwood.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz