poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 2

No cześć ! Dziś mam wenę więc piszę. Komentujcie, bo to daje mi motywację. Chcę również poznać wasze zdanie na temat bloga. Mimo wszystko nie spisuję tej historii z powodu potrzeby komentowania moich wypocin. Piszę tego bloga, ponieważ chce się uwolnić od historii, która zakorzeniła się w mojej głowie. Piszę to tyle co do was, co do samej siebie. Mimo wszystko proszę o wasze zdanie. Pozdrawiam !
                                                                                                                        Queen_of_Lothlorien

Rozdział 2

****Wspomnienie Cerice****

- Zawiodłaś mnie Cerice. Jesteś moją córką, pokładałem w tobie wielkie nadzieje, a ty nie umiałaś zabić zwykłej dziewczynki ?
- Ojcze, ja... ja nie potrafiłam. Ona była taka podobna do mnie...
- Czy TY porównujesz się do takiej wieśniaczki ?! Jesteś moją najpotężniejszą bronią. Nie możesz mieć litości. Wprowadzić ją !
Na to polecenie weszli dwaj orkowie, ciągnąc za sobą małą dziewczynkę. W oczach pojawił strach.
Nie mogą jej zabić. Ona nic nie zrobiła. Cer szybko podniosła się z ziemi. Miała na sobie czarną podkoszulkę i spodnie w tym samym kolorze. Do pasa miała przypasany lekki miecz o długiej klindze, za plecami miała dwa noże, ułożone na krzyż, a na rękach rękawiczki bez palców.
W spodniach było mnóstwo kieszonek na małe nożyki, wielkości palca wskazującego, w kształcie liścia. Posłużyła się mocą, by przelewitować je pod gardła orków. Z szybkością światła przebiły je i wróciły do spodni właścicielki. Odwróciła się do ojca z miną pod tytułem "No i co ty na to".
Po jakimś czasie w końcu się odezwał :
- Masz dwa wyjścia. Albo teraz ją zabijesz, a ja ci wszystko wybaczę, albo cię ukarzę, i ty już dobrze wiesz jak, a ją wyszkolę na cichego zabójcę, kryjącego się w mroku.
- Wiesz dobrze, że wolę ponieść karę, niż zrezygnować z moich przekonań.
- Wiem - odrzekł. Potem był już tylko ból i ciemność.

****Koniec wspomnienia****

Cerice obudziła się z krzykiem. "Znowu to samo. Ten sam sen od kilku tygodni." - pomyślała. Co się stało po rozmowie z młodym królem ? Postanowiono ( tak, ona nie miała tu nic do gadania ), że przeniosą ją do prywatnych komnat Thranduila, że gdyby coś się działo, ten będzie mógł udzielić odpowiedniej pomocy. Nagle poczuła czyjąś dłoń na swoich ramionach. Odwróciła się powoli, by skierować swój wzrok prosto na stalowoszare oczy elfa.
- Znowu zły sen ?
- Tak... Boję się Thranduilu. Potrzebuje wyjść na świat. Potrzebuję miłości. Ja chcę w końcu zacząć żyć.
- Ćśśśśś, nie bój się maleńka. Zostać przy tobie ?
- Tak, nie odchodź. Proszę.
- Dobrze. Zostanę. Zawsze.
Powiedział, po czym położył się obok zasypiającej obok dziewczyny, która wtulała się w niego ufnie.
Poznali się zaledwie kilka tygodni temu, a oboje czuli, jakby znali się już od dawna. Tej nocy nie odwiedził jej już żaden koszmar.

                                                                                ***

- Hej, Cerice. Wstawaj mała. No rzesz ... Silva, czemu ona się nie budzi ?
Cerice poczuła jak coś nią potrząsa. Otworzyła rozespane oczy. Nad nią znajdowały się cztery postacie : Thranduil, Silva i jakaś dwójka nieznanych jej elfów.
- Co się stało ? - skierowała swoje pytanie do stalowookiego.
- Cer, pozwól, że ci przedstawię, oto Quener, mój przyjaciel i jego siostra Allera. To oni razem z Silvą znaleźli cię w lesie.
- Witajcie, miło was poznać. - odpowiedziała Cerice ze szczerym uśmiechem na twarzy. Podniosła się delikatnie i usiadła na łóżku. - To co was wszystkich do mnie sprowadza ?
- Idziemy w piątkę na spacer po królestwie. Thranduil nam powiedział, że ci się nudzi, więc stwierdziliśmy, że czemu by nie ? - powiedziała brązowowłosa Allera. - Tu masz sukienkę. Thran zamówił ją specjalnie dla ciebie.


- O mój Boże ! Thran, ona jest przepiękna, dziękuję. - wyrzuciła z siebie, po czym rzuciła mu się na szyję. Thranduil, nieco zdziwiony tym gestem, przygarnął do siebie dziewczynę. Po chwili oderwali się od siebie.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się do nieco onieśmielonej dziewczyny. Dziewczyna zwiesiła głowę.
Po chwili usłyszeli jak za Allerą, Silvą i Quenem zamykają się drzwi. Zostali sami. Podniósł delikatnie jej podbródek. Dostrzegł w jej oczach pożądanie i swego rodzaju ... ból ?
Zbliżył swoją twarz do niej. Musnął jej usta swoimi, lecz nagle dziewczyna odsunęła się od niego i szybko wyszła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz